Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do picia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do picia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 września 2013

ziołowa herbata na koniec lata

Napój ten jest cenny tyle dla swoich właściwości prozdrowotnych co dla walorów smakowych. Co ważne, wszystkie jego składniki można uprawiać samemu, w naszej strefie klimatycznej, a do tego zebrać, ususzyć i cieszyć się nimi przez całą długą zimę.



W swoich potyczkach kuchennych nie lubię aptecznego odmierzania składników ani ortodoksyjnego trzymania się przepisów, więc nie podam dokładnych proporcji poszczególnych składników. Można więc śmiało mieszać, eksperymentować, dodać coś od siebie i delektować się pysznym, ziołowym naparem.

Skład dzisiejszy:
- świeża mięta (może być każdy rodzaj mięty, ja najbardziej lubię miętę pieprzową)
- suszona trawa cytrynowa
- suszone liście miłorzębu japońskiego
- świeże liście czarnej porzeczki (należy zrywać jedynie młode listki)

Wszystkie składniki umieścić w dzbanku, zalać wrzątkiem i odczekać aż się zaparzą. Gotowy napar można dosłodzić wedle uznania cukrem, miodem, stewią itp. 




czwartek, 8 sierpnia 2013

lato = kompot



W upalne dni muszę mieć dzbanek zimnego kompotu w lodówce. Wiedza, że jest w pogotowiu, pozwala mi przetrwać żar lejący się z nieba.  Nie ważny jest jego skład. Liczy się aromat i owocowy kwaśno-słodki smak. Kompot robię na przysłowiowe "oko". Jeśli wyjdzie zbyt owocowy, to po wrzuceniu kostek lodu zmniejsza się jego intensywność. Nutka słodyczy mile widziana, więc na 3 litry wody dodaję 2-3 łyżki (w zależności od owoców) brązowego cukry, dwie gałązki stewi lub 2-3 łyżki miodu (po lekkim przestudzeniu płynu). Czasem przełamuje smak owoców miętą, melisą lub lawendą, co podkręca orzeźwiające działanie kompotu. Owoce na kompot nie muszą być idealne. Małe jabłka ze starej, wyrodzonej jabłoni, nieidealne gruszki z zapomnianego przez właściciela drzewa czy niewielkie mirabelki z dziko rosnącego drzewa też się nadają. Poza miastem, z dala od dróg i przemysłu z powodzeniem można znaleźć owoce na kompot. Nie pryskane i za free, ewentualnie za uśmiech :) 


Głównym bohaterem dzisiejszego kompotu jest aronia. Kolejny owoc "zza płota". Zerwana prosto z krzaka jest cierpka i ma bardzo intensywny smak, dlatego dla równowagi dodałam kilka jabłek w stosunku 2:1

Składniki:

- 3 litry przefiltrowanej wody
- 300-400 gram aronii
- 4 małe jabłka
- 2 łyżki brązowego cukru

Przygotowanie:

Zagotować wodę z cukrem. Wrzucić do gotującej się wody jabłka pokrojone na ćwiartki z usunietymi gniazdami nasiennymi i chwilę pogotować do momentu, jak jabłka zaczną się lekko rozpadać. Pod koniec gotowania wrzucić aronię i po ok 3 min wyłączyć palnik. Przykryć pokrywką i poczekać ok godziny aż kompot nabierze aromatu.

Pić schłodzony, myśląc o pochłanianych właśnie w dużych ilościach antyoksydantach. Na zdrowie i na młodość :) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...