Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aronia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aronia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 sierpnia 2013

na zdrowie, czyli zmagania z aronią



Aronia, choć jest owocem bardzo zdrowym i łatwym w uprawie, niestety nie jest wdzięcznym materiałem dla chcących ją zamknąć w słoiku. Najłatwiej poddaje się obróbce w formie kompotu, zwłaszcza w towarzystwie jabłek (jak tutaj). Jednak sok i dżem to już wyzwanie! Jeśli o mnie chodzi, podejmuję je.
 
Jednym z problemów jest swoista goryczka, jaka uwalnia się z aronii podczas jej obróbki termicznej. Mnie ona jednak nie przeszkadza – biorę owoc z całym jego inwentarzem. Jednak, jeśli ktoś chce się jej pozbyć, to są na to dwa sposoby: mrożenie lub sparzanie. Pierwszą z nich sprawdziłam podczas mrożenia aronii na zimę i wiem, że działa. Drugi ze sposobów wypraktykowała ze skutkiem pozytywnym sąsiadka mojej babci.

Aronia ma mało soku (im suchsze lato lub teren, na którym rośne, tym ma go jeszcze mniej) i niezbyt chętnie go wydziela podczas obróbki termicznej. Sok zamknięty jest w twardej skórce i zwartym miąższu. Z około 8 kilogramów owoców, zasypanych niemal kilogramem cukru, uzyskałam podczas gotowania na parze w tradycyjnym sokowniku zaledwie 4 litry soku/syropu. Zlewałam niemal wrzący sok wprost do słoików. Ta metoda ma jednak pewną wadę. Otóż, im dłużej owoce poddawane są obróbce termicznej, tym więcej goryczki uwalniają. Dlatego zawartość kolejnych słoiczków różni się nieznacznie smakiem. Mnie to nie przeszkadza, ale można tego uniknąć zlewając sok do jednego, dużego naczynia, a następnie zmieszany przelać do słoików. Wówczas należałoby sok zagotować lub zapasteryzować w słoikach. 




Sok aroniowy
Aronię wsypujemy do sokownika, dodajemy cukier według uznania (u mnie było 1 kilogram cukru na około 8 kilo owoców) i sok z cytryny (u mnie był to sok z dwóch cytryn). Aronię i cukier dosypywałam partiami. Postępujemy zgodnie ze wskazówkami producenta sokownika. 

Zrobienie dżemu z aronii było jeszcze bardziej kłopotliwe niż zrobienie soku. Kiedyś pan z plantacji aronii zdradził mi swój sposób na zamianę tych owoców w dżem. Idąc za jego wskazówkami, zamroziłam uprzednio czarną porzeczkę (o czym tutaj), poczekałam aż dojrzeje aronia i połączyłam je w jednym garnku. Na każde 400 gram mrożonych porzeczek dałam 600 gram aronii, dosładzając je 250 gramami cukru.

Dżem aroniowo-porzeczkowy
Zamrożoną porzeczkę zasypałam cukrem i postawiłam w garnku z szerokim, grubym dnem na mały ogień. Czekałam aż cukier się rozpuści a porzeczki rozmrożą po czym dodałam aronię. Całość doprowadziłam do wrzenia i po ok. 15 minutach wyłączyłam. Po całkowitym wystygnięciu ponownie smażyłam na małym ogniu. Czekałam aż aronia się rozpadnie. Tak się jednak nie stało, nawet po 3 godzinach smażenia, więc wyłączyłam, poczekałam aż ostygnie i ponownie smażyłam ok. 3 godzin. Porzeczka zaczęła zamieniać się w marmoladę, a aronia nadal pozostała w swojej pierwotnej, kulistej formie. Po kolejnym ostudzeniu, podgrzaniu, smażeniu poddałam się i zamknęłam tę nie perfekcyjną miksturę do słoików. Wniosek: wytrawny smak, doskonale komponuje się z serami i rekompensuje niedoskonałą konsystencję. Jak jej zaradzić? Może porzeczkę i aronię należy smażyć oddzielnie? Pierwszej z nich pozwolić zamienić się w konfiturę a drugą, po krótkiej obróbce termicznej (żeby nie straciła zbyt dużo swoich cennych właściwości), przetrzeć przez sito i dodać do porzeczki w ostatniej fazie smażenia, tuż przed przełożeniem do słoików? Wypróbuję w przyszłym roku.      

czwartek, 8 sierpnia 2013

lato = kompot



W upalne dni muszę mieć dzbanek zimnego kompotu w lodówce. Wiedza, że jest w pogotowiu, pozwala mi przetrwać żar lejący się z nieba.  Nie ważny jest jego skład. Liczy się aromat i owocowy kwaśno-słodki smak. Kompot robię na przysłowiowe "oko". Jeśli wyjdzie zbyt owocowy, to po wrzuceniu kostek lodu zmniejsza się jego intensywność. Nutka słodyczy mile widziana, więc na 3 litry wody dodaję 2-3 łyżki (w zależności od owoców) brązowego cukry, dwie gałązki stewi lub 2-3 łyżki miodu (po lekkim przestudzeniu płynu). Czasem przełamuje smak owoców miętą, melisą lub lawendą, co podkręca orzeźwiające działanie kompotu. Owoce na kompot nie muszą być idealne. Małe jabłka ze starej, wyrodzonej jabłoni, nieidealne gruszki z zapomnianego przez właściciela drzewa czy niewielkie mirabelki z dziko rosnącego drzewa też się nadają. Poza miastem, z dala od dróg i przemysłu z powodzeniem można znaleźć owoce na kompot. Nie pryskane i za free, ewentualnie za uśmiech :) 


Głównym bohaterem dzisiejszego kompotu jest aronia. Kolejny owoc "zza płota". Zerwana prosto z krzaka jest cierpka i ma bardzo intensywny smak, dlatego dla równowagi dodałam kilka jabłek w stosunku 2:1

Składniki:

- 3 litry przefiltrowanej wody
- 300-400 gram aronii
- 4 małe jabłka
- 2 łyżki brązowego cukru

Przygotowanie:

Zagotować wodę z cukrem. Wrzucić do gotującej się wody jabłka pokrojone na ćwiartki z usunietymi gniazdami nasiennymi i chwilę pogotować do momentu, jak jabłka zaczną się lekko rozpadać. Pod koniec gotowania wrzucić aronię i po ok 3 min wyłączyć palnik. Przykryć pokrywką i poczekać ok godziny aż kompot nabierze aromatu.

Pić schłodzony, myśląc o pochłanianych właśnie w dużych ilościach antyoksydantach. Na zdrowie i na młodość :) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...