Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 grudnia 2013

adżabsandali, czyli gruziński "jednogarnkowiec"

Do Wardzi dotarliśmy późnym popołudniem. Turyści docierają tam z reguły taksówką, zwiedzają skalne miasto i wracają z powrotem tą samą taksówką (kierowcy cierpliwie czekają). My postanowiliśmy przenocować w Wardzi w polecanej w Internecie "agroturystyce". Niestety, żaden z czterech domów we wsi nie był szukanym przez nas miejscem noclegu. Pracujący przy budowie pensjonatu panowie zainteresowali się dwójką zagubionych turystów. Nie wiedzieli nic o poszukiwanym przez nas panu X, ale zaproponowali, że możemy przenocować u nich. Jedyną naszą opcją był nocleg w szopie przy gorącym źródełku, więc przystaliśmy na propozycję. Nasi gospodarze mieszkali w urokliwej wsi na wzgórzach, gdzie kończyła się droga. Miejsce to zdawało się zapomniane przez świat i zagubione w czasie, o czym zaświadczał portret towarzysza Stalina na ścianie miejscowego sklepu i wielkie liczydło, na którym rachował tamtejszy sprzedawca oraz zaśniedziały pomnik bohatera wielkiej wojny ojczyźnianej. 

Niestety zostaliśmy w tym miejscu tylko na jedną noc. Żałowałam głównie ze względu na wyśmienitą kuchnię, którą raczyła nas gospodyni. Świeże warzywa i owoce wprost z ogrodu, a do tego mleko od krowy (której nie udało mi się wydoić) i domowe wyroby mleczne. Jeden z dwóch najlepszych noclegów w Gruzji.

Dzisiejsza potrawa jest próbą odtworzenia tego, co dostaliśmy na śniadanie. A stąd wiem, że to, czym gospodyni uraczyła nas z rana (a chwilę wcześniej jego składniki rosły jeszcze w ogródku i pomagałam jej zrywać/zbierać) nazywa się adżabsandali.






 Potrzebne:
- 2 średniej wielkości cebule
- 400-500 gram ziemniaków
- 1 duży bakłażan
- 1 puszka pomidorów w zalewie (a w sezonie pomidorowym 5-6 pomidorów)
- pęczek natki pietruszki
- 2 ząbki czosnku
- po 1/2 łyżeczki słodkiej i ostrej papryki (u mnie chili mielone), kminu rzymskiego
- sól, pieprz - do smaku
- olej do smażenia

Cebulę kroję w półpiórka i wrzucam na rozgrzany olej. Dokładam ziemniaki pokrojone w ćwierćtalarki i podsmażam. W międzyczasie kroję bakłażana w ćwierćtalarki, solę i odstawiam na ok 15 minut. Do garnka dodaję pomidory z puszki wraz z sokiem, pokrojony grubo czosnek i całość duszę pod przykryciem. Bakłażany wycieram ręcznikiem i smażę osobno na patelni. Gdy się lekko zezłocą dorzucam je do garnka z pozostałymi składnikami, sprawdzając uprzednio, czy ziemniaki zmiękły. Bakłażany mogą być słone, dlatego całość doprawiam solą dopiero po połączeniu wszystkich składników. Dodaję pozostałe przyprawy i duszę pod przykryciem ok 5 minut, aby bakłażany wchłonęły sos. Podaję z poszatkowaną natką pietruszki.    






sobota, 30 listopada 2013

zupa wielofasolowa w stylu meksykańskim


Nigdy nie wiadomo, skąd przyjdzie inspiracja do kolejnego dania. Kilka dni temu na profilu koleżanki, która mieszka obecnie w Nowym Jorku, pojawiło się zdjęcie wielkiego worka opisanego jako "16 bean soup mix". Koleżanka zawadiacko podpisała zdjęcie pytaniem "a ty z ilu rodzajów fasoli gotujesz zupę?". Potraktowałam to jak wyzwanie :) Dodatkowo popadłam w nostalgię, przypominając sobie regionalne półki w nowojorskich supermarketach spożywczych, gdzie niezmiennie moją uwagę przyciągał regał z produktami kuchni południowoamerykańskiej. Decyzja zapadła - gotuję zupę fasolową w stylu meksykańskim!

Potrzeba:
- 300-400 gram mieszanki fasoli różnych gatunków (u mnie było ich 7 rodzai w trzech kolorach i różnej wielkości)
- woda 
- olej do smażenia
- 2 cebule
- 2 marchewki
- 2 łodygi selera naciowego (ewentualnie nać selera bulwiastego)
- puszka pomidorów w zalewie
- 1 listek laurowy
- 3-4 kulki ziela angielskiego
- 2 łyżeczki soku z cytryny
- 1 łyżeczka syropu z agawy (można zastąpić cukrem)
- 1 łyżeczka suszonego oregano
- 1 ząbek czosnku
- 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
- 1/2 łyżeczki suszonej papryczki chili
- 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
- 1/4 łyżeczki ziaren kolendry
- sól, pieprz do smaku
- do podania 1 pęczek natki kolendry (można zastąpić natką pietruszki)

Fasolę zalałam dwa razy większą ilością wody niż wynosiła objętość fasoli i zostawiłam na kilka godzin do namoczenia (najlepiej na całą noc). Jeśli chce się ten proces przyspieszyć, można zalać fasolę wodą w temperaturze około 60 stopni. Po namoczeniu odlałam wodę, zalałam świeżą, dodałam listek laurowy, ziele angielskie i zagotowałam fasolę. Można ją ugotować do miękkości, a jeśli ma się czas, to lepiej pozostawić ją do wystygnięcia i dopiero później ugotować do miękkości. Zagotowanie fasoli i pozostawienie jej w gorącej wodzie skraca później czas jej gotowania. W osobnym naczyniu zeszkliłam na oleju posiekaną cebulę i pokrojone w kostkę marchewkę i selera, po czym dodałam je do ugotowanej fasoli. Pomidory z puszki zmiksowałam i dodałam do garnka. Jeśli zupa byłaby za gęsta, można dodać wody. Posoliłam, doprawiłam przyprawami, sokiem z cytryny, syropem z agawy i chwilę gotowałam. Pod koniec dodałam oregano i przeciśnięty przez praskę czosnek. Na talerzu serwowałam z posiekaną natką kolendry. Uwaga - nie znosi ona dobrze wysokich temperatur, więc należy ją dodać już na talerzu, a nie wrzucać do garnka.  






piątek, 1 listopada 2013

aromatyczne klopsy w podwójnie pomidorowym sosie

Jesień coraz bardziej zaawansowana, liście z drzew opadły, warzywnik opustoszał, dni coraz krótsze i chłodniejsze można więc uznać sezon spiżarniowy za otwarty. Nadszedł czas na konsumpcję pracowicie przygotowywanych od maja słoików. Dziś przepis z wykorzystaniem sosu pomidorowego, który zrobiłam, gdy pomidory były najsłodsze i najbardziej aromatyczne. 

Klopsy aromatyzowałam rozmarynem - wyjątkowo udanym egzemplarzem, który po sezonie ogródkowym, został przesadzony do doniczki i zimuje w domu. A sos dorobił się przymiotnika "podwójnie" ze względu na użycie sosu/pulpy pomidorowej i pomidorów suszonych marynowanych. Niby ten sam składnik - pan pomidor, ale proces obróbki i dodatki diametralnie zmieniają jego smak.



Klopsy:
- 500 gram szynki wieprzowej
- 300 gram łopatki wieprzowej
- 1,5 cebuli
- 4 ząbki czosnku
- 1 jajko
- 4 łyżki bułki tartej
- ok. 2 łyżeczek posiekanych świeżych igieł rozmarynu (lub 1 łyżeczka suszonych)
- pół strączka ostrej papryczki
- sól, pieprz

Cebulę poszatkować i sparzyć lub posolić i odstawić, aby zmiękła. Mięso dać do miski i wyrabiać około 15 minut, czyli wymasować, aby klopsy były miękkie. Do mięsa dodać jajko, bułkę tatrą, cebulę, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz posiekane zioła i papryczkę. Doprawić i dokładnie wymieszać. Klopsy formować zamoczonymi w zimnej wodzie rękami i wrzucać do wrzącej wody. Gotować ok 10 minut. Po wyjęciu dodać do sosu.    

Sos pomidorowy:
- ok 0,5 litra domowej roboty sosu pomidorowego lub 0,5 litra passaty pomidorowej 
(mój sos był już wstępnie przyprawiony świeżymi ziołami - bazylią, oregano, majerankiem, czosnkiem, solą i cukrem, więc jeśli używa się passaty można ją doprawić wedle uznania)
- 2 cebule
- 2 łyżki posiekanych suszonych marynowanych (w oleju i ziołach) pomidorów
- olej do smażenia

Poszatkować cebulę i podsmażyć. Aby zmiękła można podlać ją wodą, w której gotują się klopsy i poddusić. Dodać sos pomidorowy lub passatę (wówczas dodatkowo doprawić). Dodać pokrojone w drobną kostkę suszone marynowane pomidory. Do delikatnie bulgoczącego sosu włożyć klopsy i gotować ok 20 minut, aby przeszły jego smakiem.  


Mając większą ilość klopsów w sosie pomidorowym, codziennie można robić inne danie. Świetnie pasują do makaronu. Po dodaniu startych warzyw można je podać do ryżu. Jeśli się zabieli sos śmietaną, powstanie stołówkowy obiad w parze z ziemniakami ;) A moją ulubioną wersja jest zapiekanka makaronowa, warstwowa - makaron, klopsiki z sosem, mozzarella. 

czwartek, 10 października 2013

penne z wołowiną w czerwonym winie i pomidorach

Będąc młodą studentką (parafrazując klasyka), albo i jeszcze wcześniej, zakochałam się w pewnym przepisie na wołowinę. Prezentował go Robert Makłowicz w swoim programie kulinarnym, na wiele lat przed tym, jak gotowanie stało się modne i podnosiło oglądalność stacji telewizyjnych. Danie na wołowinę w pomidorach i winie prezentował on jako tradycyjną potrawę francuską. Wydawała się smaczna i mało skomplikowana, więc chętnie powtórzyłam ją w swojej kuchni. Powiew świata bardzo zasmakował rodzinie. Gdy kupiłam na Wrocławskim Bazarze Smakoszy słynną już w okolicy Wołowinę Sudecką przypomniałam sobie o tym dawnym przepisie. Nie wiem, czy po tych (dziesięciu?) latach udało mi się przywołać z pamięci właściwe składniki i ich proporcje, ale w wyborach utwierdzał mnie zapamiętany smak - słodko-winno-kwaśny. Próbowałam znaleźć w Internecie ten przepis - bez skutku. Nie mniej potrawa ta jest nieziemsko smaczna.




Składniki:
- 2-3 cebule
- ok. 500-600 gram wołowiny (u mnie rostbef )
- ok. 6 pomidorów świeżych lub 1,5 puszki pomidorów
- 1,5 szklanki wina czerwonego słodkiego*
- sól, pieprz
- do podania: makaron penne i duży pęczek zielonej pietruszki

* Ta potrawa ma wyraźny słodko-kwaśny posmak, nie tłumiony przez żadne zioła czy przyprawy, dlatego słodkie wino jest tu składnikiem kluczowym. Jeśli się jednak nie ma słodkiego wina, można użyć każdego innego wina czerwonego i odpowiednio dosłodzić. Ja użyłam półwytrawnego wina mołdawskiego i dodałam 2 łyżeczki cukru trzcinowego.

Cebulę pokroić w piórka, posilić, zeszklić na oleju i zdjąć z patelni. Mięso pokroić w paski (aż żal było kroić tak piękny kawałek mięsa) i podsmażyć - partiami, aby nie puściło za dużo soku, w którym mogło by się ugotować. Gdy mięso będzie obsmażone z dwóch stron dodać cebulę, rozdrobnione pomidory (bez skórki) i wino. Dusić bez przykrycia do momentu częściowego rozpadnięcia się cebuli i pomidorów oraz zredukowania płynu. Sos ma być gęsty. Pod koniec gotowania dodać sól (jeśli posolimy do smaku wcześniej, to po zredukowaniu sosu może się on okazać za słony), pieprz i dużo posiekanej natki pietruszki. Przed podaniem należy połączyć na patelni sos z makaronem i chwilę razem pogotować, aby makaron "napił się" sosu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...